Chciałabym żyć normalnie....być szczęśliwym człowiekiem....Tylko tyle ale w moim przypadku to jest aż tyle....
W takim dniu jak dziś przy mega łzach,dole totalnym życzę sobie śmierci....
Nie wiem czemu nie potrafię zmienić swojego życia....To jest nudne już nawet dla mnie....Ile razy można coś postanawiać,narzekać,płakać a pózniej robić to samo....Żyć w wiecznym stresie....Nie być konsekwentną w podejmowanych decyzjach.....
Nie wiem czego się boję....
Wiem jedno...Ta Ja sprzed ponad dwóch lat zniknęłam na zawsze...Choć czasem myślę,że żyję już zupełnie normalnie...ale to tylko iluzja....Twoja śmierć odebrała mi wszystko....uśmiech...radość...marzenia....pewność siebie....
Ja kiedyś tak bardzo pewna siebie..a dziś mam same kompleksy...Począwszy od mojego życia do mojego wyglądu....
Nie chcę nawet się spotykać z ludzmi bo tak się zle czuję ze sobą....
Krzyczę i wyję gdy nikogo nie ma,skąd mam wziąć siłę na normalne życie....Jak wziąć się w garść by codziennie się uśmiechać.....nie dać się szmacić,nabrać do siebie szacunku....Mam tyle problemów...na własne życzenie...
.....i ta myśl,że jestem całkiem sama....
Mój mąż..już się przyzwyczaiłam,że nie mogę na niego liczyć...Rodzice...temat rzeka....Mama tak bardzo poddająca się apodyktycznemu ojcu....a ja tak bardzo bym chciala mieć w nich oparcie....Nie mam....
Sierpień..... 09 jak mnie ojciec wyrzucił z domu..... Nie jezdziłam wcale do domu.....
Przyszły święta....Tak zajebiście trudny czas...Mój mąz pijący piwo od 14,mający wszystko gdzieś.....
Mój ogromny płacz wręcz wycie w drugim pokoju za Tobą Braciszku...za Mamą....i on zupełnie tym nie wzruszony.....
Postanowiłam pojechać do E-ga ze względu na Mamę....Rzuciłam Mu w twarz prezentem,życzyłam Wesołych Świąt i pojechałam....Dobrze,że Wigilia była u Cioci.Przyjechałam,Mama się popłakała,podzieliła opłatkiem...On (tatuś)nawet do mnie nie wstał...mówił coś,chciał być miły....był....Po dwóch godzinach wróciłam do Gdańska,
Pusta lodówka,po drodze kupiona wódka i pepsi....To moja Wigilia....Upijanie się w samotności,z płaczem i refleksją..Zupełnie jak dziś....
Pawełku jak mam żyć!!!daj mi siłę...Tak bardzo mi Ciebie brakuje Braciszku....
Miałam Ciebie...dziś.....brak mi słów jak bardzo czuję się samotna....Jak brakuje mi normalnej egzystencji....
Czy moje życie to muszą być wieczne łzy....Wiecznie udawany uśmiech....
Praca...tylko dzięki niej czuje się choć przez parę godzin szczęsliwa...Tam nikt nie podejrzewa co się ze mną dzieje....że wieczorami wyję w poduszkę.....
Misiu czemu życie nas tak kurwa potraktowało.........!!!!!!!!?????????
Tak bardzo Cię Kocham....Miałam Ciebie....Zawsze się o Ciebie bałam ale nie wierzyłam,że może Ci się coś stać.....Tak bardzo się pomyliłam......Ten tragiczny dzień wraca do mnie jak bumerang....
Ta przerażająca dla mnie dziś wiara,żę będziesz żyć.....Do samego końca....do ostatniej Twojej minuty........Nie wierzyłam,że odejdziesz!!!
Kurwa i znowu ja zostałam,Ty w dzieciństwie szpitale,połamane nogi,ręcę,żółtaczka,wyrostek a ja nie wiem co to lekarz.
Nie wiem czemu ja żyję a Ty nie!!!
Świadomość bycia samej...bez rodziny..bez Ciebie jest tak przerażająca,że mi nie pozwala normalnie oddychać....
Misiu powiedz mi czemu odszedłeś???
WALCZYŁEŚ 13 DNI....a może tylko ja myślałam,że walczysz....
Sen z piątku na sobotę....
Siedzę u Ciebie w szpitalu i mówisz mi,że pamiętasz jak mówiliśmy Ci,że tak bardzo Cię kochamy.....
Wstałam rano i powiedziłam do Mamy...Paweł będzie żył bo snił mi się....tej nocy umarłeś....Przyszedłeś się pożegnać....Dziś tak to interpretuję...a pierwsza noc gdy trafiłeś do szpitala śnił się ogórek...świeży ogórek....Zajrzałam w sennik,pisało,że ogórek oznacza wyzdrowienie bliskiej osoby.......Kurwa i tak bardzo w to uwierzyłam:(((
Tego ostatniego dnia.....Twojego zycia...Gdy w sobotę przyjechaliśmy do Ciebie...Weszłam i uciekłam w sekundę...
Miałeś głowę zawiniętą prześcieradłem bo tak Ci się już krew lała z głwowy a ja sobie i Mamie wmawiałam,że tabletki działają i opuchlizna musi być....do godziny 22:20 gdy zadzwonili,że nie żyjesz.......!!!!!!!!
Dlaczego!!!!!!!!Powiedz mi dlaczego Braciszku....!!!!!!!
Moje niby istnienie....
Twoja M.
Kochanie 11 stycznia obchodziłeś swoje 27 urodziny....Nadal zadaje sobie pytanie Masz czy Miałbyś 27 lat.....
Płaczę....dzis te łzy są inne niż dwa lata temu...nazwałabym je spokojniejszymi.....ale nadal lecą i nie potrafią się zatrzymać....nadal są pełne żalu,rozgoryczenia,złości.....nadal pytają dlaczego!!!Tysiące obrazów....wspomnień...zapachów....miejsc....piosenek.....fotografii....
Tylko tyle albo aż tyle mi zostało po Tobie Pawełku....Tak często widzę Twój uśmiech i radość życia...Słyszę Twoje słowa...Twój głos....słyszę jak nie umiesz powiedzieć "r" pamiętasz jak Cię przedrzezniałam...:(((ile bym dala by usłyszeć lowel zamiast rower...ile bym dala by Cię zobaczyć na ułamek sekundy!!!!
Panie Boże powiedz dlaczego Go nie ma!!!!!!!!!!!!Mojego Miśka.....bezsliność wykańcza.....tęsknota zabija.....Smutek.....tak ogromny żal....zranione serce...tak bardzo mocno zranione.....
Miłość....piękne uczucie....ale gdy nie ma w nim bólu....tak wielkiego bólu....a ja Cię Kocham Misiu ale tak bardzo boli ta miłość na odległość...na odległość na zawsze...odległość nie do przebycia...
Przeszłość....jak pułapka w której ciągle tkwie.....
........i tak bardzo jest przerażająca dla mnie myśl,że byłeś szczęśliwy...że tak kochałeś życie...że cieszyłeś się wszystkim co miałeś....wszystkim co sam osiągałęś...Twoja matura...studia...Angela....samodzielne życie.....cieszył Cię każdy najmniejszy sukces....a mnie cieszył Twój uśmiech...Twoje szczęście......
Kurwa mać dlaczego.................po co..................
TO WSZYSTKO CO WIDZĘ
TO WSZYSTKO CO SŁYSZĘ
TO WSZYSTKO CZEGO DOTKNĘ
TO WSZYSTKO CO POWIEM
NIE ODZWIERCIEDLI TEGO WSZYSTKIEGO CO NOSZĘ W SOBIE.......
Kocham Cię....
Twoja M.



"W nakręcanym codziennie zegarze
Wskazówki dawno odpadły
A ciężary nieznanych wydarzeń
Na dwoje wróżą z wahadła.
Gdy zapętli się czasu nić -
Zacznie bić."
Jacek Kaczmarski
Dla Wszystkich Aniołków w tym szczgólnym dniu zapalam miliony najjaśniejszych światełek do samego nieba


Pawełku Byłeś,Jesteś,Będziesz


Kocham Cię niezmiennie mocno***

Miałam kiedyś Brata....
Miałam bo już nie mam....
Dziś jest głęboko pochowany.....
Co z tego,że mam Go w pamięci,w sercu,w myślach,w tęsknocie.....
Nie popatrzę Mu w oczy.....
Nie przytulę....
Nie porozmawiam....
Nie pośmieję....
Nie będziemy obchodzić świąt,urodzin,imienin,ważnych wydarzeń w naszym życiu.....
Nie pójdziemy się powygłupiać na imprezie......
Nie...........
Nie..........
Nie..........
Ciężko mi z tymi wspomnieniami.....
Do dziś właściwie nie oglądam Pawła zdjęć bo nie potrafię na Niego spojrzeć bez bólu i płaczu.....
Wiem,jedno muszę zmienić to wszystko bo pogrążam siebie.... Jego....
Muszę zacząć żyć tak jak kiedyś.....
Pogodzić się.....
POZWOLIĆ MU ODEJŚĆ........
" Ty.. Wolny , swobodny, szczęśliwy , wolny od codzienności i od świata materialnego , Wolny od wspomnień i ciągłych niepowodzeń.. Wolny od ciała i bólu...
My... Źli , zrozpaczeni, nieobecni , Ofiary bezradności , Torturowani wspomnieniami , dotykani świaodmością , że Ciebie już nie ma ..
Wciąż jest w nas gorycz , gorzki smak żalu ..
Lawina pretensji.. Do kogo??.."
"Tak wiele jest śmieszności
we współczuciu!
Tak wiele fałszu jest
w żałobie!
Kocham Cię Braciszku.....Obojętnie gdzie jesteś.....
Misiek tak starsznie mi Ciebie brakuje!!!
Byłeś....Jesteś....Będziesz.....
Tylko dlaczego inaczej....:(
[+więcej zdjęć] Wojtuś Sekulski jakiś czas temu...
Rodzice 6-letniego Wojtusia Sekulskiego są bliscy załamania - stan ich syna się pogarsza, pieniędzy na podanie leku brakuje, a o 100% wyższa cena niż w USA sprawia, że dzieci w Polsce żyjące z chorobą Niemanna-Picka są skazane na śmierć. Wszystko więc w naszych rękach.
Medykament ZAVESCA, który jeszcze kilka dni temu w Polsce kosztował 37.000zł - dziś już w hurtowni leków kosztuje o 7 tysięcy złotych więcej. Kto ustalił, że lek będzie kosztował 44.000zł? Nie wiadomo, ale tak ogromna różnica pomiędzy ceną w USA a w Polsce pozwala z pożałowaniem i wstrętem odnieść się do ludzi, którzy zarabiając kilkanaście tysięcy na opakowaniu leku - pozbawiają dzieci szans na przeżycie. NFZ nie refunduje leczenia, los jedynego dziecka w naszym województwie chorego na bardzo rzadką chorobę Niemanna-Picka typu II C - nie interesuje też władz Polski, ani tych lokalnych. Nadzieja w sercach mieszkańców Elbląga i okolic.
Minionej nocy zaalarmowała nas przez LiveChata elblag24 kobieta, która jest przyjaciółką rodziców Wojtusia. Było po godzinie 23 - Pomóżcie Wojtusiowi, jego rodzice są załamani, jest gorzej z każdym dniem, a pieniędzy nie przybywa. Zróbcie coś, błagam was - pisała do nas Pani Dorota. Poprosiliśmy w trakcie tej rozmowy aby nasza rozmówczyni skontaktowała się z mamą Wojtusia i przekazała wiadomość, że czekamy w tym momencie na kontakt. Mimo tak później pory - była już 23.40 - Pani Małgorzata zadzwoniła do nas i gdy zapytaliśmy co takiego się dzieje, stwierdziła, że już nie ma siły ani wiary, że zabrakło nadziei bo pieniędzy na koncie Fundacji Elbląg nie przybywa, a lek drożeje. Dziś trzeba za niego zapłacić 44.000 złotych, a zebrana kwota to zaledwie około 11.000zł. Nasza rozmowa z mamą Wojtusia trwała niemal godzinę. Wspólnie szukaliśmy rozwiązań...
Niniejsza publikacja jest naszym redakcyjnym apelem o pomoc dla 6-letniego chłopca, który całkiem niedawno jeszcze się uśmiechał, płakał, biegał, chodził na spacery z rodzicami, a dziś... Dziś Wojtuś aby przejść 5 metrów ma wielkie kłopoty. Każdy krok jest walką 6-latka z przeogromnym bólem... Chłopiec już się nie uśmiecha, nie mówi, a nawet nie płacze. Ból, krzywdę czy żal wyraża przerażającym krzykiem. Zamknął się w sobie, a kontakt z 6-latkiem jest ograniczony.
Pierwszą nadzieję w rodzicach rozbudziła dziś Anna Szyszka, kierownik Delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia w Elblągu. Gdy opowiedzieliśmy Pani Annie z jakim problemem zmagają się rodzice chłopca - zaprosiła ich do siebie i umówiła na poniedziałkowy poranek, aby poznać więcej szczegółów choroby i zorientować się gdzie można szukać pomocy. Rzadko kto tak reaguje jak Pani Anna Szyszka, ale dla niej pomoc społeczna to większość życia... Gdy więcej osób szukać będzie rozwiązań - wsparcie w końcu się znajdzie.
Sprzedamy mieszkanie, bo nic innego nam nie zostaje - mówi nam dalej Pani Małgorzata. - Wszyscy, którzy powinni nam pomóc są obojętni. Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje leku, gdyż w Polsce jest zbyt mało chorych na tę zabójczą chorobę. Straszny jest ten kraj i wyjątkowo nieczułych na los cierpiących dzieci mamy w rządzie, ale nie tylko - mówiła nam ze łzami w oczach mama chłopca. Znając los tej rodziny oczywiście zgadzamy się z tymi słowami. Wiemy co przechodzą rodzice Wojtusia, do ilu drzwi pukają, gdzie szukają pomocy i wiemy też kogo los tego dziecka i zrozpaczonych rodziców nie interesuje.
Na temat Wojtusia pisaliśmy już sześć razy - zawsze prosząc o pomoc, każdego kto pomóc może. Mieliśmy nadzieję, że nie pozostaną obojętni na los chłopczyka także lokalni politycy, prezydent miasta, posłowie, senatorowie, radni... Nikt nie wyszedł z pomocą. Matka Wojtusia prosiła już w Elblągu o pomoc niemal wszędzie. NFZ nie refunduje, a wpływy stanęły w miejscu, odeszła nadzieja... Kobieta postanowiła poszukać wsparcia w prezydencie miasta Elbląga. Kilkakrotnie chodziła do sekretariatu prezydenta miasta Henryka Słoniny. Zawsze prezydent był zajęty - twierdziły sekretarki, ale też nie potrafiły umówić zrozpaczonej matki z prezydentem. Chciałam pokazać panu prezydentowi problem z jakim każdemu trudno by było się zmierzyć. Nie mamy pieniędzy, ale życie nie powinno być od nich zależne... Prezydent nigdy nie miał czasu... Kilka wizyt w sekretariacie gabinetu prezydenta miasta, zakończyło się niczym - bardzo przykro i trudno zrozumieć, dlaczego pan prezydent Słonina nie znalazł dla zrozpaczonej matki chwili na rozmowę. Może nie znał problemu? Może nikt mu nie przekazał? Może teraz stanie na wysokości zadania...
Pokażcie wszyscy jak wielkie macie serce?! Uratujcie małego, bezradnego chłopca - mieszkańca Elbląga - budząc w jego rodzicach nadzieję, że to ma sens, że wyjdzie dla nich słońce, że dadzą radę. Znając sytuację tej rodziny, prosimy - wyciągnijcie rękę z pomocą! Co byście czuli drodzy politycy, gdyby to wasze dziecko znalazło się w podobnej sytuacji a możliwości pomocy byście wyczerpali? Czy jesteście w stanie sobie to wyobrazić? Spróbujcie choć myślami stanąć w momencie, w sytuacji w jakiej znaleźli się rodzice Wojtusia. To tragiczna, prawdziwa historia, w której pieniądz gra główną rolę i decyduje o życiu człowieka. Wierzymy, że większość mieszkańców naszego miasta zbulwersowana sprawą - poparłaby radnych w poszukiwaniu możliwości finansowania leku z budżetu miasta. W skali roku to zaledwie około 150.000zł przy założeniu, że znajdziemy rodzicom Wojtusia osoby w USA, które pomogłyby w zakupieniu medykamentu (lek w USA jest o połowę tańszy). Rodzi się też pytanie - czy sytuacja, w której pieniądz decyduje o życiu człowieka jest zgodna z Konstytucją RP?
Od kilku lat w Stanach Zjednoczonych nad antidotum na chorobę Niemanna-Picka pracuje wybitny lekarz Marc Patterson, M.D. - jest szansa na przełom w leczeniu choroby, która atakując i niszcząc kolejno wszystkie organy wewnętrzne doprowadza do śmierci.
Szukamy pomocy dla 6-letniego Wojtusia, który jest jedynym dzieckiem w naszym województwie wyjątkowo cierpiącym przez tak rzadką chorobę. Jak opisaliśmy - politykom nie można wierzyć. Ani posłom w Sejmie, ani Senatorom w Senacie.
To apel o pomoc do każdego, kto rozumie sytuację w jakiej znalazła się ta rodzina. Do szkół aby podjęły z nami całoroczną akcję wśród dzieci i młodzieży, do księży aby namawiali z ambon do pomocy Wojtusiowi i do właścicieli firm, którzy mogą pomóc, a także do tych, którzy sami wiele nie mają ale i tym potrafią się podzielić. To apel do kibiców Olimpii, którzy dla Wojtusia już zrobili bardzo dużo, aby pomogli nam zorganizować turniej piłki nożnej pomiędzy policjantami, księżmi, wojskiem, strażakami, a lekarzami... To jest nasze błaganie o życie dziecka, bo rodziców chłopczyka nie stać na zakup kapsułek, które są wyjątkowo kosztowne. Na wszystkich, którzy chcą podjąć się zorganizowania z nami meczu, na sponsorów ewentualnego koncertu, instytucje i firmy oraz wyżej wymienione służby i osoby - czekamy na poparcie. Jeżeli jesteś na tak, chcesz pomóc finansowo lub organizacyjnie - prosimy o maila na adres: DlaWojtusia@elblag24.pl a w nim krótką informację o treści: Popieram, (imie i nazwisko) (oraz co oferuję), w temacie maila wpisując "Dla Wojtusia"
Drodzy Mieszkańcy! W imieniu rodziców Wojtusia - błagamy Was o otwarcie serc dla tego chłopca. Rodzice mają 11.000zł, brakuje 33.000zł! W Polsce lek, który wystarczy tylko na prawie dwa miesiące, kosztuje 44.000, a w USA ten sam lek kosztuje po obecnym kursie dolara - około 24.000zł, czyli za 44.000 pln rodzice mogliby zakupić dwa opakowania mając taką gotówkę w dolarach, a to prawie cztery miesiące leczenia...
Apelujemy do mieszkańców Elbląga - otwórzcie swoje serca i wspomóżcie rodziców Wojtka, sprawmy aby ich życie nabrało barw i dajmy garść nadziei. To już nie jest prośba a błaganie i wołanie o pomoc w imieniu pozostawionych samym sobie rodziców dziecka, z rzadko spotykaną chorobą. Liczy się każdy grosz. Jeżeli możesz to podziel się choć złotówką, a jeżeli stać Cię na więcej - warto pomóc.
Apelujemy też do Polonii pochodzącej z Elbląga, a mieszkającej w USA i innych krajach - pomóżcie małemu, choremu chłopczykowi, który chce żyć, a życie może mu dać lek, który kosztuje w Polsce 44.000zł i wystarcza na dwa miesiące... W USA ten lek jest tańszy prawie o połowę - w cenie jednego opakowania w Polsce - rodzice mogą otrzymać dwa opakowania ze Stanów Zjednoczonych. Szukamy Waszych bliskich, rodzinę, znajomych, którzy mogliby przysłać dwa opakowania bądź też jedno, gdy część pieniędzy rodzice już uzbierają, a my liczymy że otworzą się serca aby można było zakupić choć jedno opakowanie leku. W USA potrzebna do zakupu specyfiku o nazwie ZAVESCA jest recepta - wypisać może ją jedynie Dr Marc Patterson z Mayo Clinic - szczegóły i kontakt - kliknij tutaj. Jeżeli masz kogoś kto może nawiązać kontakt z lekarzem - Marc Patterson, który chętnie pomaga i może wypisać receptę na lek, napisz do nas. Lekarz prowadzi ciągłe badania i szuka antidotum na chorobę, którą zna bardzo dokładnie.
Elblążanie zorganizujmy wspólnie spontaniczną akcję dla Wojtusia, wykorzystując portal nasza-klasa, czy gg. wysyłajmy wiadomość o treści: Życie 6-letniego Wojtusia z Elbląga zależy od pieniędzy - chłopiec cierpi na bardzo rzadką chorobę - POMÓŻ, PODZIEL SIĘ ŻYCIEM. Każdy grosz się liczy. Poznaj szczegóły: http://www.elblag24.pl/?m=388
Pomóżmy, bo kiedyś sami możemy znaleźć się w potrzebie... Może twój syn, córka, wnuk czy wnuczka potrzebować będzie wsparcia finansowego innych - pamiętaj że dobro dane innym, wraca podwójnie do Ciebie.
Gazeta On-line elblag24 stworzyła specjalny dział poświęcony Wojtusiowi i Rodzicom. Wkrótce będą dzielić się z czytalnikami elblag24 swoimi zmaganiami dnia codziennego w specjalnym blogu. Dziś zobacz serwis - jak możesz wesprzyj Wojtusia.
KLIKNIJ I ZOBACZ - RODZICOM BRAKUJE DO ZAKUPU LEKU 33.000zł
zródło-www.elblag24.pl
Chciałabym kiedyś spotkać Anioła
tego co siądzie przy moim boku,
albo...
na parapecie
kiedy wyglądam przez okno...
Chciałabym kiedyś spotkać Anioła
zaprosiłabym Go na krótką rozmowę
i zapytała ....
-o wiarę której ciągle brakuje...
-o miłość tę jedną prawdziwą...
-o nadzieję gdzieś w labiryncie
życia zagubioną... 
Chciałbym kiedyś spotkać Anioła...
*******************************************
Braciszku mój Najukochańszy pomóż mi tu być,żyć,uśmiechać się......
Daj mi siłę na przetrwanie tego okresu,daj mi siłę na podejmowanie decyzji.....
Misiu......
Pomóż...tylko tyle.......a moze az.....
Kocham Cię niezmiennie mocno***
Twoja M.
Ps.Dziękuję Wszystkim za piękne wpisy:)
Pozdrawiam Was z całego serca*)
To już albo dopiero 2 lata Braciszku......Nie mam słiły pisać....Jestem wypruta psychicznie.....Mam wrażenie,że bardziej boli.....04.08.07,22:10.......Koszmar się zaczął nie odwracalnie....i tak już na zawsze........
O, gdybym mogła najmartwiejsze z ciał do życia wrócić jednym słowem!
Gdyby mi chór anielski grał...
Gdybym była Bogiem!
Nie ma już nic.........Świat się pomylił..........

Tak Bardzo Cię Kochamy Pawełku 


Nie wiem co się dzieje..mam depresje maksymalną....
Czuję się jak bym była u schyłku życia...
Bo te moje życie to jakaś jedna wielka farsa.....a ja nie jestem w stanie tego zmienić...najzwyczajniej w świecie nie mam siły,motywacji....
Wszystko mnie przerasta...dosłownie wszystko....
Tracę pewność siebie,dostaję jakiś paranoi....Nie wiem jak żyć.....Miotam się tak strasznie się miotam....
Popadłam w tak ogromne kompleksy,nie wiem kiedy..nie wiem czemu....czy to ta świadommość tego spieprzonego życia....?
Boże tyle krzywdy w życiu dostaliśmy...Dlaczego???Za co......I jeszcze tak na deser Pawła śmierć,Boże powiedz mi czemu???????
Nie chcę się użalać nad sobą i swoim życie i naprawdę bardzo rzadko to robię ale od jakiegoś czasu tracę moc....tracę wiarę w szczęście,w ludzi.....tak cholernie żałuję,że przekreślam swoje życie,byc może szczęście gdzieś tam kiedyś na mnie czekające...nie wiem....
Przeraża mnie to wszystko co się dzieje w mojej głowie....Najpierw ponad rok walki o samą siebie by stawić śwaitu czoła po śmierci Pawła,potem wielka wiara w to,że będę cieszyć się życiem a dziś znowu ta apatia....znowu pesymistyczne myśli.....a wystarczy podjąć decyzję,nie bać się i czekac co przyniesie los......
Takie dwie osobowosci we mnie,suzbowa i prywatna,radzaca sobie i kompletnie bezslina......
Braciszku pomóż może Ty tam u góry masz większą moc........
We wtorek minie 2 lata jak nie ma Cie z nami
Kocham Cie Mlody
Twoja glupia siostra
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 127976
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Dla Ciebie...O Tobie...O nas...Dla mnie...
Jestem 26 letnią dziewczyną która po raz kolejny dostała kopa w dupe...Tym razem najbardziej boli i nigdy nie przestanie...Zabili mojego Brata...Kochałam,kocham i będę Go kochać najbardziej na świecie...Miał 24 lata...a Jego Uśmiech był niezmywalny...